Co łączy Picassa z kryzysem klimatycznym
To pytanie wygląda na żart. Picasso i kryzys klimatyczny — co właściwie może je łączyć? A jednak, gdy przyjrzeć się obu z pewnego dystansu, okazuje się, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż chcielibyśmy przyznać.
Przyroda ma cel
W przyrodzie nic nie dzieje się przypadkiem. Każdy liść, każda mrówka i każda komórka pełni jakąś funkcję, robi coś konkretnego. Wbrew temu, co dziś powtarza się niemal odruchowo, żywe układy nieustannie dążą do porządku i pilnują własnej spójności. Na tym właśnie polega ich istota.
W dobrze zaprojektowanym oprogramowaniu obowiązuje dokładnie ta sama zasada. Każdy element systemu — pojedynczą funkcję, klasę czy cały moduł — buduje się wokół tak zwanych niezmienników, czyli reguł, które muszą pozostać prawdziwe niezależnie od tego, co dzieje się wokół. Czuwa nad tym cała rodzina sprawdzonych rozwiązań inżynierskich: agregaty, obiekty wartości i wydzielone konteksty (w metodyce znanej jako Domain-Driven Design), których zadaniem jest pilnowanie spójności. Chodzi o to, by cokolwiek się wydarzyło i jakiekolwiek dane trafiły do środka, wynik pozostał poprawny. Moduł, który dopuszcza dowolny, przypadkowy stan, jest po prostu wadliwy.
W gruncie rzeczy przyroda działa tak samo — wystarczy spojrzeć na nią jak na złożenie współpracujących ze sobą funkcji. Las jest układem, który samodzielnie dba o swoją spójność: bóbr, drzewo, owad i mrówka robią swoje, a każde z nich domyka całość. Kiedy się skaleczymy, organizm bez naszego udziału ceruje ranę i przywraca stan właściwy. Tak po prostu ma być.
Ktoś odkrył, że na rozdarciu się zarabia
Tak wygląda świat zostawiony samemu sobie — wciąż dążący do całości i samodzielnie zaszywający własne rany. Kłopot zaczyna się w chwili, gdy ktoś odkrywa, że na naruszaniu tej całości również można nieźle zarobić.
Z czasem dostrzeżono jednak coś jeszcze: że na samym rozdarciu można osiągnąć zysk. Warto na chwilę się zatrzymać i zobaczyć, na czym ono właściwie polega.
Pieniądz jest tylko żetonem — umownym znakiem, który ma odpowiadać konkretnemu dobru i włożonej w nie pracy. Po jednej stronie tej równości stoi ilość pieniądza, po drugiej realna wartość, która powinna za nim stać. Dopóki obie strony się równoważą, rachunek jest uczciwy. Rozdarcie polega na zerwaniu tej więzi: żeton odłącza się od dobra i od pracy, a do obiegu trafiają pieniądze, za którymi nie kryje się żaden wysiłek. Równość zostaje złamana — wygląda to tak, jakby ktoś z powagą dowodził, że dwa dodać dwa równa się trzy. Im głębiej rozrywa się ten związek, tym większą kwotę można z niego wyprowadzić.
Mechanizm bywa dyskretny i zwykle chowa się pod neutralnie brzmiącymi nazwami — jego najczystszym przykładem jest lichwa, której poświęciliśmy osobny tekst: „Twoje dziecko uczy się lichwy w szkole i nikt mu tego nie powie".
I tu z pomocą przychodzi Picasso. Wziął ludzką twarz — poprawną, harmonijną, piękną — i rozłożył ją na części: oko obok ucha, nos przesunięty nie wiadomo dokąd. Nazwano go geniuszem. Podobnych ciosów w spójność padło znacznie więcej, ale to właśnie jego obrazy pokazują rzecz najczytelniej. Każdy z nas nosi w pamięci, jak twarz wyglądać powinna, więc od pierwszego spojrzenia widzimy, co zostało rozdarte. A samo rozdarcie bywało opłacalne, ponieważ skandal zawsze sprzedaje się lepiej niż harmonia.
Z innymi dziedzinami bywa już trudniej, bo nie zawsze mamy pod ręką wzorzec tego, jak być powinno. Najlepiej widać to na przykładzie miast. Po kolejnych wojnach wiele z nich odbudowano od nowa — i to właśnie w owym „rozdartym" stylu, tak że błąd z czasem stał się normą, a prawidłowej odpowiedzi trzeba dziś mozolnie szukać. Ten sam ruch przeniknął również do szkoły, która rozbija wiedzę na luźne, niepowiązane ze sobą fragmenty. Taki chaos nie jest dziełem przypadku — bywa zaplanowany, a czasem wręcz świadomie obnoszony jak manifest. A z nagromadzonych rozdarć rodzą się żywioły, w tym te, które dziś nazywamy kryzysem klimatycznym.
Czego to rozdarcie nie naprawi
I tu dochodzimy do części najmniej wygodnej. Tego rozdarcia nie zaceruje żaden wiatrak. Nie naprawi go ani energia atomowa, ani samochód na prąd, ani kolejna unijna dyrektywa. Każde z tych rozwiązań dokłada bowiem własne rozdarcie, pogłębia istniejący nieład i wprowadza jeszcze więcej entropii — za którą następnie każe nam płacić.
Co zatem trzeba zrobić naprawdę? Zatrzymać sam proces rozrywania, i to u samego źródła. A źródło ma swoją nazwę: to lichwa, czyli tworzenie pustego pieniądza bez pokrycia w realnym dobru. Mówiąc wprost — rodzaj kradzieży w białych rękawiczkach.
Za lichwą ciągnie się cała reszta: rentierstwo, rozmaite podatki, leasingi, ubezpieczenia i subskrypcje. To byty, które potrafią wyłącznie brać, nie dając w zamian niczego. Każdemu z nich należałoby nadać to, co ma każda dobrze napisana funkcja w kodzie — jasny cel, wyraźną granicę i swój kres. Dopiero wtedy rana gospodarki zacznie się zasklepiać.
Kto może to zrobić
Nie dokonają tego dzisiejsi politycy. Nie dokonają tego również dorośli, którzy wrośli w obecny układ i tkwią w nim uwięzieni — przez zaciągnięte długi, podpisane kontrakty i błędne decyzje z przeszłości. Mogą tego dokonać jedynie ludzie młodzi — ci, którzy nauczą się myśleć funkcjami i dostrzegać, w którym miejscu układ wciąż trzyma się w całości, a w którym ktoś rozrywa go dla pieniędzy.
I właśnie tym jest pierwsza liga profesjonalistów. Uczymy dzieci myśleć w taki sposób, by potrafiły rozpoznać, gdzie całość się domyka, a gdzie ktoś ją rozrywa. Pracujemy od podstaw i na prawdziwych narzędziach. Nabory wciąż trwają.
— Marcin Zieliński
Zobacz też
Programowanie a świat przyrody — opowieść o arbuzie i kodzie
Czego może nauczyć nas arbuz o programowaniu? Zobacz jak natura inspiruje do tworzenia mądrych, harmonijnych i przedsiębiorczych rozwiązań, szczególnie w kursach programowania dla dzieci.
Czy Minecraft rozwija kreatywność?
W artykulue odkryjesz czym jest prawdziwa kreatywność i dlaczego Minecraft ją niszczy.